Trudno jest pisać, kiedy myśli wypełniają wszystkie palce, a klawiatura ma ograniczone możliwości. Pomimo tego postaram się coś wycisnąć z siebie i wcisnąć w klawiaturę, rzecz jasna w nadziei, że komputer odciśnie na monitorze choć esencję mych myśli … Czy konkretnych wystarczająco? Tego nie wiem, wszak w miarę sensownie opisać miłość do jogi i niedzielnego poranka w Warszawie sądzę, że realnie da się uczynić.

Spoglądać na tych, którzy z pasją kierują swoim ciałem - bezcenne.

Spoglądać na tych, którzy z pasją kierują swoim ciałem – bezcenne.

Dzień drugi warszawskiego weekendu rozpoczął się przesmacznym śniadaniem w wersji hotelowej i byłabym kłamczuchą, jakbym stwierdziła, że mi się nie podobało. Długo oczekiwane weekendowe wypoczęcie było perfekcyjne, ale ciekawość kolejnego dnia nie pozwalała cieszyć się głębokim snem.

Nadeszła niedziela.

Nowe wezwanie, wczorajsze zakwasy.

Nowy dzień, nowe kolory.

Nowe słońce i nowe wyzwania do bycia kolejny raz sobą w ruchu.

W jodze mieszka tęcza emocji, na mnie tęcza kolorów.

W jodze mieszka tęcza emocji, na mnie tęcza kolorów.

Tym razem Ciało miało być nie w Niebie, a w Parku. Tym razem nie z Deltą, a Matą.

Tym razem nie z FitBogami, a Joginami.

Wszak i tym razem ludzie byli równie niezwykli, zaangażowani, a otaczające na dźwięki pobudzające do pracy.

Być obok, to tak dużo.

Być obok, to tak dużo.

Być Z ... Najcudowniejsze !

Być Z … Najcudowniejsze !

Odkrywać swoje możliwości, najdoskonalszą z lekcji życia.

Odkrywać swoje możliwości – najdoskonalszą z lekcji życia.

Spoglądać z zachwytem na otaczający świat, największe szczęście.

Spoglądać z zachwytem na otaczający świat, to szczęście.

Być wśród ludzi i nie czuć samotności, ponad ponowoczesnością.

Być wśród ludzi i nie czuć samotności, ponad ponowoczesnością.

Warszawski Festiwal zaczarował mnie ludźmi. Był doświadczeniem setek osób zakochanych w ruchu, pokoju i wzajemnym szacunku. To kierunek w stronę wspólnotowości stojącej na straży globalnego nieładu. To dobra strona wirtualnych uniesień, które sprowadziły nas w to przepiękne, sentymentalne miejsce, jakim jest Zielony Jazdów.

Festiwal przywitało silne, corowe, ugruntowane 50 minut z Justynką, następnie interpretacja Iyengara przez Magdę, i ja ze swoim Fluidem moho- Vinyasowym. Kompozycja różnic była najlepszą z metod budowania bliskości.

Chaturangi Dwie.

Chaturangi Dwie.

Ponad ruchem wspominałam smak herbaty przywołujący moje myśli do Lonavli,w Indiach, gdzie po raz pierwszy spróbowałam Tulsi.

Tulsi, smak wspomnień, smak nadchodzących wypraw.

Tulsi, smak wspomnień, smak nadchodzących wypraw.

Smakowanie, życie, doświadczanie, nadawanie sensu ruchem było esencją festiwalu. Zupełny spokój i cisza. O tak, cisza. Energia przy której czułam, że wypoczywam, że regeneruję całą siebie. Zielenią? Wewnętrznym dialogiem? A może zwyczajnym spojrzeniem w oczy podzielających pasję? Wszak odpoczywałam, i to jedno było pewne.

Jestem moho. Życie jest moim hobby, joga pasją, która powstała z miłości do ciała, z szacunku do piękna.

Jestem moho. Życie jest moim hobby, joga pasją, która powstała z miłości do ciała, z szacunku do piękna.

Doznawanie stanu FLOW było wzorowe. Mihaly Csikszentmihaly nie powstydziłby się tej praktyki opisując stan FLOW.

Ja się nie wstydzę, a to chyba najważniejsze. Siebie zakręconej, pokolorowanej ruchem, inspirowanym myślą o „cyrkularnej Lonavli” i tańczącej Shivie. I co najcudowniejsze w odczuwaniu ruchu- Oni Jogini Festiwalu – ODWAŻNI, bo kto robi takie rzeczy z moho, nie wiedząc, co przyniesie moho?

Atmosfera chodzi mi po głowie, z zupełnym utęsknieniem i zakochaniem w Warszawie.

Być z Wami, być w Raju.

Być z Wami, być w Raju.

Dziękuję za to, że było mi dane tam być.

Specjalny ukłon w stronę Anetki, mojej fitBoginii z JATOMI, że kiedy pierwszy raz była blisko koncepcji Festiwalu pomyślała też o mnie. Że kiedy pomyślała o mnie to pomimo dynamiki życia i zmieniających się telefonów, miała mój numer. I co najważniejsze Wielkie Dziękuję, że było mi dane odebrać dzwoniący telefon. Za całą resztę mogę ją już tulić osobiście.

Dziewczyny – Justysia, Magda, Basia, to niezwykłe i kobieco inspirujące przepływać w jodze z Wami :)

Joginie- Boginie z JATOMI.

Joginie- Boginie z JATOMI.

To był dobry czas.

To była dobra niedziela.

Oczami Nikoli widziana jeszcze lepiej !

 

moho