Jest !!! Ona. Książka.

Są !!! One. Siły, które pokonają raka.

Zupełnie świeże, pachnące jeszcze drukarską farbą. W pełni nieznane i tajemnicze, nawet po przeczytaniu spisu treści, można ulec pokusie, że to podróż w tolkienowską krainę nadziei. Zachęcające do lektury, w pełni. Siły, które bezwzględnie dodają siły.

Latarniane na okładce, świetliste w tytule, który brzmi jak mentalna, witaminowa bomba. Latarnie, które rozświetlą diagnozę. Nadzieje, które wesprą walkę o życie. Bo rak to życie, niepodważalnie.

Siły, które pokonają raka pozwalają lepiej zrozumieć siebie i swoją chorobę, jak czytam w recenzjach. Myślę, także, że idea, która przyświecała mojemu artykułowi, to więcej niż zrozumieć. To chcieć pożonglować rakiem i wyprosić go z tego miejsca, w którym nie godzimy się na niego. Wykopać, jak piłkę, od tych, którzy są nam bliscy. W dowolny i każdy skuteczny sposób. Artykuł, który pozostawiłam w tej książce, tuż obok tak niezwykłych i wybitnych autorów jak Wojciech Eichelberger czy Małgorzata Braunek  jest dla mnie płomieniem, i niech takim samym będzie ta książka, dla wszystkich, którzy po nią sięgną.

Sily-ktore-pokonaja-raka_Charaktery,images_

Do nabycia m.in. na stronie wydawcy, Charakterów.

http://www.charaktery.eu/wydawnictwo_nowosci/6956/Si%C5%82y-kt%C3%B3re-pokonaj%C4%85-raka/

ewa m.