Grudzień nabrał tempa, a może to tempo postanowiło zająć się mocniej grudniem ?

Tempo wzrastającego braku pokory. Tempo dające naturze prawo do przypomnienia nam, że oto Ona Matka Gaja może wszystko. Bo czymże jest natura jak nieutemperowaną potęgą nas samych? Obrazem naszego prawdziwego nieokrzesanego środka. Wyklętą nie raz przez człowieka- gotowością do bycia dzieckiem, wchodzącym w każdy zakamarek rzeczywistości. W końcu wszystko, co czasem musimy zrobić, to wejść jedynie do środka.

Środkiem roku 2013 rządziła bezwzględnie Yoga z Reebokiem.

Środkiem moho roku 2013 rządziła bezwzględnie Yoga z Reebokiem.

Spojrzeć, ZE ŚRODKA na otaczający świat i samych siebie na zewnątrz, oto główne zadanie na ostatni dzień 2013 roku. A nie spoglądamy żyjąc złudzeniem, że to My nad Nią, nie Ona nad Nami maluje swoje zamiary. A maluje początkiem zimy jesienną- wiosnę.

Zasuszona, wszak dzika, i róża.

Zasuszona, wszak dzika, i róża. Legnicka, prosto z pola.

Rytm natury odchodzącego Roku, w tym oto znaczeniu numerycznym 2 0 1 3- żegna się naturalnym przesłaniem- by kreować trochę więcej niż codzienność, i trochę więcej niż samego siebie. Natura wykreowała nienaturalnie przyjazny, otulający temperaturą grudzień. Nadała mu barwy refleksyjnej jesieni i pełnej nadziei wiosny, trawom przypisała aury dzikiej róży. Nie po nic, i zapewne nie po złość wielbicielom narciarstwa. Być może by nadać wędrówkom myśli ciekawsze refleksje, być może w celu pokonania wewnętrznego Smauga? Natura witała nas zimą przez pierwsze 5 miesięcy 2013, wbrew nam, a i pomimo owego „wbrew” potrafiliśmy nadać sensu naszym wędrówkom. Wędrówki 2013 są ostatecznie wyprawą po Pierścień Grudniowej Refleksji.

Pokonanie wewnętrznego Smauga to największa siła z jaką możemy budować wewnętrznego Scorpiona

Pokonanie wewnętrznego Smauga to największa siła z jaką możemy budować wewnętrznego Skorpiona.

Gotowość do kreowania niecodzienności w sobie obudził film „Cirque du Soleil: Worlds Away” (mistrzowska scena na końcu postu) i sama nie wiedząc jak się to zadziało, obudziłam wewnętrznego Skorpiona, w zewnętrznej powłoce prób i błędów Vrischikasany. Jak sinusoida roku 2013 naprzemiennie obijałam kolanami i stopami o dechy ukochanego pokoju nim ciało zatrzymało się w upragnionej asanie. W wyśnionej zdolności umysłu do koncentracji, do równowagi, do odnalezienia w sobie siły.

scorpio la moho - Pincha Mayurasana

scorpio la moho – Vrischikasana

A może to wcale nie ja? Może to Stary Żyd, którego zupełnie naturalnym przypadkiem na koniec roku 2013 znalazłam w pobliskiej bibliotece? Może to jego pozbawiona złudzeń postawa wypionowała mój kręgosłup i ustawiła twardo przedramiona?

Marek Edelman: Bóg śpi. Na dywanie, gdzie Bóg, który mieszka we mnie bezwzględnie szaleje :)

Marek Edelman: Bóg śpi. Na dywanie, gdzie Bóg, który mieszka we mnie bezwzględnie spać nie lubi

Ostatnie rozmowy Witolda Beresia i Krzysztofa Burnetko z Markiem Edelmanem: „Marek Edelman: Bóg śpi” po raz pierwszy od dawien dawna nie pozwoliły mi odłożyć książki po kilku stronach, mało tego  po kilku godzinach dały się całkowicie przeczytać.

Trudno się zgodzić z Edelmanem, że człowiek ma podły charakter, zwłaszcza jeśli w tle tych wyznań pojawia się Cieńka Czerowna linia, ze swoim zapytaniem o Boga, z jego refleksją o wymiarze jakże ludzkim. Ze swoim stwierdzeniem:

„Każdy na własną rękę szuka drogi do raju”.

Moja droga grudniowa kontynuowała się na dywanie osadzonym w myślach Edelmana. W skorpionie zderzenia wewnętrznego lęku przed upadkiem, a potrzebą nauczenia się doskonale upadać. Co ciekawe, nauczyć się dobrze upadać jest ważniejsze niż być dobrym Skorpionem. W asanie. W życiu. Na koniec roku 2013.

W tym wszystkim nadchodzi też wrażliwość Elficka i krasnoludzka bojowość do walki o swoje. A swoje to przyjaciele. A o nich każdego roku musimy walczyć, ta i ramię w ramię z nimi podejmujemy walkę o to, co nasze. Wspólne.

Radość z jaką czyniła się ostatnia z herbat 2013 roku w świetle Mleczarnianych świec, w towarzystwie najenergetyczniejszej Baby jaką znam, pozwoliła mi nie wątpić w to, że w zgodzie z  pozytywną siłą natury toczy się harmonia kobiecych zdarzeń, a i balans pomiędzy oczyszczającą zielenią herbaty, grzanym bimbrem i słodką rzeczywistością sernika.

W rytmie natury, w rytmie przyjaźni można było w 2013 zrobić wszystko. Dziękuję Madzi za Ciebie i temu, który śpi, i Matce Gai, która wie, co lubią Rusałki :)

W rytmie natury, w rytmie przyjaźni można było w 2013 zrobić wszystko. Dziękuję Madzi  za Ciebie i temu, który śpi, i Matce Gai, która wie, co daje siłę Rusałkom :)

Grudzień ma w sobie nutkę łezki słynnych „pomimo i wbrew”. Bo w zasadzie pomimo strat, żali i smutków był to dobry, bogaty w radość rok. Na koniec którego zawsze w domu staje drzewko po sam czubek wypełnione CZYMŚ. W rytmie natury odchodzi rok 2013, i w tym samym rytmie większość z nas wkracza w Nowy, zupełnie PUSTY, wypełniony realnie niczym, jedynie naszą nadzieją, że będzie lepszy od minionego. Na szczęście z „nadziei na” wyrosłam, na szczęście pozwalam życiu płynąć, a Nowym Rokom witać się niejednokrotnie więcej niż dwa razy. Zatem Witaj. Niczego od Ciebie nie chcę. Chcę od siebie.

moho to moja największa słodkość, którą biorę, z której czerpię, którą buduję z całym światem. Dziękuję Orest.

moho to moja największa słodkość – którą biorę, z której czerpię, którą buduję z całym światem.     Dziękuję Orest, Dziękuję Cały MohoYogowy FanPageu :)

I gdzie w tym wszystkim joga?

W błądzeniu. W codziennym rytmie szukania między asanami siebie samej. Między rozłożonymi matami sensu pracy, którą wykonujemy wspólnie. Ja i Wy. W ośmiostopniowej ścieżce jogi dnia codziennego.

Rok 2013 był wyjątkowo logiczny w swoich konsekwencjach. Nie raz bardzo bolesnych, nie raz niewyobrażalnie szczęśliwych. Rok 2013 dział się w rytmie natury, a ja się działam w konsekwencjach tego rytmu, z którymi z perspektywy czasu nietaktem byłoby się sprzeczać. Szanuję TU I TERAZ natury, wszak kulturowo, zwłaszcza w XXI wieku warto za naturą być jeden krok dalej. Mieć dystans do wszechmocy jaką nad nami sprawuje ona. Szanując drogę do wewnętrznego Skorpiona, przez dywan upadków i wątpliwości, przez dywan historii i szacunku do tych, dzięki którym dzisiaj tutaj jesteśmy. Podążać do przodu, budzić Skorpiona, ale nigdy nie zmuszać go do bycia, jeśli nie jest na to gotowy.

Bo jedynie z gotowością na bycie w rytmie natury będziemy mogli w pełni przywitać 2014 rok. Stając się Elfami własnej długowieczności i waleczności o to, co dla nas najważniejsze.

W drodze do mostka z Lennonem w tle.

W drodze do mostka, z Lennonem w tle.

http://www.youtube.com/watch?v=MtD6KBhs8sw

eve moho/ 2013 good bye