Na pierwszy Dzień Wiosny czekamy z największą gotowością przyjęcia na siebie daru niebios w postaci słońca. A może nadziei na to, że jak ono wzejdzie na niebie, to w naszym życiu pojawi się radościo-dajny cykl promieni wiosennych znaczeń w sercu? Przecież Radość bierzemy lub nie bierzemy sami, tak mi pokazywała … Skąd zatem pomysł ludzkości na to, by „zimę przetrwać”? Zima to też życie, nie w słońcu, wszak przy ogniu kominka niejednokrotnie gorętsze …. A Słońce, ach to samo Słońce, za którym tęsknimy, też może promieniami biczować, jak pisał pewien krynicki poeta.

W tym roku na pierwszy Dzień Wiosny nie czekam.

W tym roku Pierwszy Dzień Wiosny wyjątkowo zawiedzie, co wiem już tych dni kilka przed jego nadejściem.

W tym roku w Pierwszy Dzień Wiosny Przyjdzie mi Pożegnać Nauczycielkę Uśmiechu.

Rosa, tuż obok Rakiety stanowi fundament mej zakorzenionej siły :) A to siła pierwotna, w końcu bez korzeni kwiaty więdną, i wie to każdy integratywny terapeuta ...

Rosa, tuż obok Rakiety stanowi fundament mej zakorzenionej siły. Siła zakorzeniona jest siłą pierwotną, korzennym, ognistym centrum witamin każdego człowieka. Bez korzeni kwiaty więdną. I jest to nienegocjowalne.

Wszak czy można pożegnać kawałek siebie? A może to czas na odnajdowanie jej w sobie, z jeszcze większą mocą i jeszcze pełniejszą odpowiedzialnością do budowania rzeczywistości taką, jaka jest? Taką na jaką zawsze z uśmiechem spoglądała?

Kiedy kupowałam bibuły na tło tego filmu, miałam w głowie nadzieję, że tymi kolorami pobudzę jej oczy, muzyką w tle uspokoję wystraszony umysł, a uszy rozpoczną delektowanie się polifonią dźwięków, dotykiem i każdym widzianym ruchem rozpalę wyobraźnię.

Tak się nie stało.

Pozostawiam ten obraz – Wam. Z myślą o tym, co w życiu najważniejsze, ludziach, których kochamy.

Mam nadzieję wszak, że ja widziana oczyma Nikoli, z myślami o Babci, zupełnie pobudzę i uczynię jaśniejszą Waszą motywację do bycia tu i teraz, w jodze i poza nią.

Bądźcie zawsze blisko tych, których kochacie.

Bo nic piękniejszego nie dzieje się we wspomnieniach, niż moment, kiedy spoglądam na zdjęcia i wiem, że w najważniejszych chwilach życia, a i nawet w tych śmiesznie ważnych, pozornie mało ważnych, jak zbieranie truskawek i wspólne głaskanie psa, było się razem. Poza byciem razem, w miejscach, które kochamy, często nie ma nic więcej.

Pamiętam, jak byłam dzieckiem i nie chciałam zbierać ziemniaków, bo bałam się stonki. Powiedziałaś wtedy, że jakby wszyscy bali się stonki, to pewnie poumieraliby z głodu. Moje lęki wypędzałaś doskonale. A ja z szacunkiem do Matki Ziemi pokochałam wtedy i kartofle, i stonki…

Bycie razem pozwala poczuć miłość, a i pomimo tego, i wbrew wszelkim zapewnieniom dobrze powtórzyć jeszcze, że się kocha, uwielbia, szanuje.

Powtarzałeś … że jestem Twoim najukochańszym serduszkiem … byłam, jak umiałam.

Obiecałam, że pojedziemy znowu w góry … pewnie, że pojedziemy… Od setek lat byłyśmy tam razem, i pewnie przez kolejne będziemy.

Florynka czeka. A mój bagaż górski zawsze jest spakowany.

Dziękuję Babciu.

Obiecałaś 90 urodziny … no cóż, cieszę się, że mogłyśmy pouśmiechać się do siebie przy 89 cudownych płomieniach na urodzinowym torcie życia …

Modlitwa nie zmienia świata. Ona zawsze wzmacnia nas.

Modlitwa nie ma na celu zmiany świata. Modlitwa zawsze wzmacnia nas. Dziękuję.

Ewa